Daniel "Lelek" Dawidowicz
Słów kilka o Bractwie Strzeleckim w Oławie
Bractwo Kurkowe
Gdy w pod koniec średniowiecza w zachodniej Europie coraz większą autonomię zdobywało dla siebie mieszczaństwo,
nierzadko wykupując przywileje miejskie od coraz to bardziej zadłużonych książąt, na Śląsku, które w tym czasie
powoli ale sukcesywnie wchodziło w strefę wpływów władców czeskich i niemieckich działo się podobnie. Miasta w
których władzę sprawowali radni musiały wywiązywać się ze zobowiązań wobec księstwa ale również wobec własnych
mieszkańców. Jednym z takich właśnie zobowiązań było prawo do obrony miasta. To sami mieszczanie musieli własnymi
środkami najczęściej zbudować mury miejskie i utrzymywać je w należytym porządku, utrzymywać warty i wojsko do
ochrony przed napaścią i sami je uzbroić. Część punktów obronnych w dużych miastach musiały obsadzić cechy, jednak
główny ciężar bezpieczeństwa miasta spoczywał na mieszkańcach. W tym więc celu powoływane były dobrowolne
stowarzyszenia mieszczańskie, które własnym sumptem się zbroiły i ćwiczyły.
Z czasem przynależność do tych towarzystw wiązała się z pewnym prestiżem, zaś do historii przeszły jako bractwa
kurkowe.
Najstarsze bractwo kurkowe w na naszych ziemiach istniało zapewne w Świdnicy gdzie już ponoć w 1286 roku istniało
dobrowolne stowarzyszenie strzeleckie. Bractwa takie nierzadko były otoczone opieką np. we Wrocławiu, w roku 1466
legat papieski Rudolf przyznał wszystkim należącym do organizacji 40 ? dniowy odpust. Bractwa za opiekę ze strony
kościoła rewanżowały się często fundując kaplice i ołtarze. Potocznie dzisiaj na tego typu bractwa mówimy "kurkowe"
nazwa ta bowiem wiąże się z uroczystością, którą co roku powtarzano, a która pojawiła się na przełomie wieków
XIV i XV. Geneza tych uroczystości ma swoje źródło w regularnych ćwiczeniach, które bractwo musiało odbywać by
być zdolnym do obrony w każdym momencie.
"Celestat" bo tak zwano te uroczystości, polegały na strzelaniu do figury drewnianego koguta, po staropolsku kura,
z kuszy a później z rusznicy. Królem strzelców zostawał ten, który jednym strzałem strącił figurę lub jej resztki.
Kura ustawiano na murach, ale zdarzało się że strzelcy strzelali do celu umieszczonego na dachu ratusza. Zwycięzca
oprócz tytułu najlepszego strzelca otrzymywał resztki figury, co było najwyższym trofeum a jego imię było
uwiecznione w annałach i na insygniach bractwowych. Nowy król miał pewien obowiązek, z którego musiał się jednak
wywiązać, mianowicie musiał wyprawić ucztę dla wszystkich z bractwem związanych osób, nie była więc to tanie
zwycięstwo ale bardzo prestiżowe. Nie zawsze jednak strzelano do kura, były wyjątki od tej zasady i Oława do
takich wyjątków należała. Cóż, mało które miasto na świecie ma kura w herbie miejskim, a jak wiadomo nie
strzela się do znaków, pod którymi się służy.
Oława dosyć późno doczekała się swojego Bractwa Kurkowego, bowiem dopiero w roku 1548 książę brzeski Jerzy II
zezwolił na utworzenie stowarzyszenia. W tym czasie istniały już organizacje we wszystkich większych miastach
Śląska, zaś to że Oława takowego bractwa nie posiadała było raczej spowodowane tym, że nasze miasto nie było ważnym
ośrodkiem zarówno politycznym jak i gospodarczym. W wiek XVI Oława wkroczyła jako miasto osłabione, przez wojny z
husytami i epidemie głodu oraz chorób po nich następujących, potem miasto było świadkiem walk pomiędzy wojskami
Macieja Korwina a polskim królem Kazimierzem Jagielończykiem a gdyby tego było mało to wiek XVI rozpoczął się
od wielkiego pożaru miasta. Tkactwo, na którym w znacznej mierze opierał się okoliczny przemysł, długo podnosiło
się po wyjeździe do Polski dużej liczby rzemieślników uciekających przed chorobami i wojnami.
Tak wiec dopiero za panowania Jerzego II, który powołał liczne inne fundacje miejskie, stworzone zostały warunki
do powstania prężnie działającego Bractwa Strzeleckiego. Możliwe że bodźcem ostatecznym był wzrost zagrożenia
południowych granic Śląska ze strony tureckiej. Wiemy iż Bractwo funkcjonowało bez problemu do 1572 roku, kiedy
to Oławę nawiedziła zaraza i na kilka lat spowolniła jego działalność, jednak już w czasie wojny 30 ? letniej,
na polecenie starosty krajowego Jana Chrystiana musieli ćwiczyć regularnie, a ćwiczenia te miały charakter turnieju
gdzie strzelano do tarczy, zaś zwycięzca otrzymywał nagrodę w postaci pucharu. Wojna 30 ? letnia nie była
szczęśliwa zarówno dla miasta jaki i dla Bractwa. Wojska oławskie bardzo mocno przyczyniły się do zajęcia przez
cesarza Rostocka w 1634, jednak odmowa złożenia przysięgi na wierność cesarzowi postawiła miasto i strzelców w
niełasce.
Gdy więc Oławianie na widok wojsk saskich postanowili się poddać, pułkownik namiestnik cesarza wydał rozkaz
spalenia miasta. W czasie pożaru przepadłyby insygnia Bractwa ale niejaki Marcin Globatsch z narażeniem życia
wyciągną je z płomieni.
Bractwo zapewne wznowiło działalność już w czasie odbudowy miasta z pożogi, prawdopodobnie brało czynny udział
w odnawianiu miasta. Od wieku XVII aż po XIX Bractwo strzeleckie działa nieprzerwanie, i jak wynika z pozostawionych
zapisów nader prężnie. Odrodzenie świetności przypada na panowanie Jakuba Sobieskiego w Oławie, wtedy to
uroczystości wyboru Króla trwały nawet kilka dni i rozpoczynały się w poniedziałek po św. Michale, czyli po 29
września. Obchody były huczne, w czasie których paradowano po całym mieście z malowniczym orszakiem, strzelano
jednak do tarczy a na nagrody przeznaczano 18 florenów rocznie.
Oława ma więc i swoje tradycje wojsk miejskich, które choć powstały późno odegrały swoje role na arenie dziejów.
Tradycje znaczne, bowiem mieszczanin oławski zrzeszony w organizacji strzeleckiej bił się dzielnie, będąc
prawdziwym bohaterem swoich czasów.
artykuł ukazał się 21 listopada 2002 roku w "Obserwatorze" (nr 45(99))


|