Daniel "Lelek" Dawidowicz
Grody ryczyńskie
Kilka zaledwie kilometrów od Oławy na prawym brzegu Odry, wśród gęstych drzew i krzewów znajduje się kompleks grodów
i osad zwanych ryczyńskimi. Gród w Ryczynie należy do jednych z najstarszych zabytków naszego rejonu, który podziwiać
może każdy jest on bowiem ogólnie dostępny a robi naprawdę imponujące wrażenie - największe, centralne grodzisko ma
średnice wewnętrzną około 150 metrów, zachowało się 360 metrów wałów obronnych, których wysokość jeszcze dzisiaj
dochodzi do 5 metrów. Fosa miejscami miała szerokość 10 metrów. To największe ale nie jedyne grodzisko na tym terenie.
Pierwsze wzmianki o Ryczynie pochodzą z przekazu Komasa i dotyczą roku Pańskiego 1093, kiedy to książę czeski
Brzetysław najechał Śląsk i pustoszył ziemie pomiędzy Głogowem i Ryczynem. Komas, który o tych wydarzeniach opowiada
już z perspektywy czasu odnotowuje także fakt przybycia w roku 1109 pod wały "castrum Recen" wojsk Cesarza Henryka V,
prowadzącego w tym czasie działania wojenne wymierzone przeciw panującemu w Polsce Bolesławowi Krzywoustemu.
Wojska Krzywoustego pokonały, jak chce legenda, Cesarza w okolicach Wrocławia, w miejscu zwanym dziś Psie Pole.
Jednak historycy nie są zgodni co do tego czy bitwa ta rozegrała się w tym właśnie miejscu, więc kto wie czy to
historyczne zwycięstwo nie rozegrało się pod wałami Ryczyna, w tym okresie będąc niezdobytym. Zapewne się tego
nie dowiemy, możemy być jednak pewni, że miejsce to już na początku wieku XII było ważne w państwie Piastów.
Fakt ten potwierdzają Bulle papieskie z roku 1155 i 1245, które wymieniają Ryczyn wśród innych grodów kasztelańskich,
bowiem od wieku XIII miejsce to urosło do rangi kasztelaństwa, co zostało odnotowane w "Księdze Henrykowskiej".
Rangę grodu podnosił kościół, który wzmiankowany jest już w dokumencie z roku 1149 i była to jedna z pierwszych
świątyń na terenie naszego województwa, gdyż powstała w niedługim czasie po katedrze wrocławskiej.
By należycie zrozumieć rangę strategiczną kompleksu ryczyńskiego, należy przyjrzeć się momentowi jego powstania.
Gród ten był rodzajem strażnika na ważnym szlaku handlowym jakim była Odra. Zaledwie 95 metrów od głównego
grodziska znajduje się malutki stożkowaty gródek, na którym niegdyś istniał jeden zaledwie budynek, ale więcej nie
było tam potrzebne, ponieważ miejsce to spełniało rolę strażnicy, czuwając nad bezpieczeństwem grodu i rzeki - na
drugim brzegu Odry wznosiła się podobna budowla. Relikty tego gródka stożkowatego można jeszcze dzisiaj zobaczyć
choć nie są one tak imponujące.
Ryczyn od chwili swojego powstania w wieku XI był kilkakrotnie zalewany, i to zalewany naprawdę mocno. Na majdanie,
czyli na środkowej części grodu, archeolodzy prowadzący badania stwierdzili iż przynajmniej cztery razy gród ten
był na szlaku wielkiej powodzi, która mogła zagrozić jego istnieniu, zawsze jednak był on odbudowywany i życie
trwało w nim nadal. Ludzie mieszkający na tym terenie musieli być przyzwyczajeni do wielkiej wody, byli zapewne
zalewani nią średnio co dwa lata. Osadnictwo trwa tutaj jeszcze do wieku XVI jako wieś, bowiem Ryczyn stracił swoją
pozycje ważnego ośrodka na szlaku Odry na rzecz Brzegu i Oławy jakieś dwa wieki wcześniej.
Z Ryczynem wiąże się też inna ciekawa historia. Otóż pewnego razu książę piastowski Ludwik, który był wszechstronnie
wykształconym władcą, postanowił odszukać groby biskupów wrocławskich. Biskupi ci schronili się w Ryczynie i tam
dopełnili swojego żywota w wieku XI, kiedy to wspomniany wyżej Brzetysław najechał Śląsk. Ludwik będąc osobą majętną,
oraz mającą świadomość historyczną, zapisał się w annałach śląskich jako ten, który ufundował kilka kościołów,
"Legendę o Św. Jadwidze" oraz tym, że był pierwszym "archeologiem" na Śląsku. Swoje poszukiwania przeprowadził
właśnie w Ryczynie w roku 1390. Z jakim skutkiem, niestety o tym już historia nie była łaskawa nam donieść.
Ryczyn to miejsce ciekawe i ze wszech miar warte odwiedzenia, i namawiam wszystkich by choć raz zechcieli
"otrzeć się" o historię. Od kilku lat w okolicy pojawiają się tablice informacyjne, dzięki którym łatwo można
dotrzeć do grodziska, a i będąc na nim wyobrazić sobie jak wszystko niegdyś wyglądało. Nie dziwi nas dzisiaj
fakt, że ziemia kryje w sobie zabytki, jednak gdy zajrzymy do Długosza zobaczymy tam, że jednym z cudów Polski
są "ziemie garnki rodzące". Jan Długosz pisał te słowa w czasie gdy Ryczyn powoli stawał się właśnie takim
"cudem", co dać może nam pojęcie o tym jak szybko mija czas i jak niewiele pozostaje po nas.
artykuł ukazał się 7 listopada 2002 roku w "Obserwatorze" (nr 43(97)) ilustracje do tego artykułu wykonał
własnoręcznie Konrad Dawidowicz


|